List Nunzii do Papieża

Leon XIV do katechetki ze Szwajcarii: Odwagi!

W styczniowym numerze watykańskiego magazynu „Piazza San Pietro”, w rubryce „Papież odpowiada”, opublikowano list świeckiej katechetki ze Szwajcarii oraz odpowiedź Ojca Świętego poświęconą wyzwaniom współczesnej katechezy.

Autorka listu opisuje trudności, z jakimi mierzą się dziś katecheci: malejące zainteresowanie rodzin formacją religijną, konkurencję ze strony zajęć dodatkowych oraz poczucie pracy pozbawionej widocznych efektów. Jej głos jest świadectwem doświadczeń znanych wielu katechetom w Europie, w tym i w Polsce.

W odpowiedzi Papież podkreśla, że kryzys zaangażowania religijnego nie jest zjawiskiem lokalnym ani chwilowym, a autentyczność świadectwa wiary nie może być mierzona statystykami. Przypomina, że każda godzina poświęcona katechezie ma wartość, nawet gdy uczestników jest niewielu, a istotą chrześcijaństwa pozostaje wierne świadectwo i radość Ewangelii.

Publikujemy pełną treść listu Nunzii oraz odpowiedź Ojca Świętego, zachęcając do uważnej lektury i osobistej refleksji nad sensem świadectwa wiary w naszych czasach.


Najdroższy Ojcze Święty Leonie,

nazywam się Nunzia i piszę do Ciebie z Lauffenburga (Szwajcaria). Urodziłam się i wychowałam tutaj, jako córka rodziców-imigrantów. W wieku 50 lat ukończyłam studia, aby zostać katechetką, i od 10 lat prowadzę katechezę – od pierwszej do dziewiątej klasy – przygotowując dzieci i młodzież do sakramentów Pierwszej Komunii i Bierzmowania.

Bardzo lubię opowiadać i przekazywać naszą wiarę. Ciekawość najmłodszych i pytania nastolatków fascynują mnie, ponieważ wymagają ode mnie pogłębiania wiedzy i udzielania odpowiedzi na ich pytania. To piękne wyzwanie i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.

Jednak tutaj, w Szwajcarii, coraz trudniej jest zaprosić rodziców, a czasem także dzieci i młodzież, do zaufania Bogu. Żyjemy w czasach, gdy dziadkowie-imigranci już nie żyją, ich dzieci zajęte są wszystkim innym, tylko nie wiarą, a wnuki – nie otrzymawszy chrześcijańskiego wychowania w rodzinie – mają trudność z poświęceniem czasu na religię.

Mówię to, ponieważ – tak, jak w tym roku, wraz z rozpoczęciem szkoły – nigdy wcześniej nie słyszałam tylu odpowiedzi w rodzaju:
„mój syn woli chodzić na basen”,
„moja córka uczy się gry na pianinie”,
„mój syn nie chce przychodzić na katechezę, bo nie ma na to ochoty”.

Ta lista, niestety, mogłaby być znacznie dłuższa…
Ja staram się siać, ale roślinki z trudem rosną! To bardzo kamienista ziemia, tutaj u nas. Młodzi wolą spędzać czas godzinami patrząc w telefon komórkowy albo imprezować.

Ale czy wiara nie powinna być obecna w naszym codziennym życiu i czy nie powinna także sprawiać nam radości? Tutaj, w Szwajcarii, w niedziele do kościoła chodzi bardzo niewiele osób – zwłaszcza ludzi starszych.

Potem jednak zaczęłam oglądać na okrągło obrazy z Jubileuszu, a moje serce napełniło się radością, widząc miliony młodych ludzi, rodziny z dziećmi, chrześcijan pochodzących z wielu różnych krajów: szczęście, które promieniuje ze wszystkich stron.

I tutaj pojawia się pytanie: dlaczego u nas – nic?

Ojcze Święty, proszę Cię o modlitwę za tych, którzy zostali mi powierzeni oraz za ich rodziny, aby na nowo odnaleźli drogę wiary. Proszę Cię także o modlitwę za mnie, aby Bóg dał mi siłę, bym mogła dalej być katechetką.

Z wyrazami serdeczności
Nunzia ze Szwajcarii


Droga Nunzio,

trudności, które napotykasz, są czymś normalnym dla chrześcijanina, który pragnie autentycznie dawać świadectwo wiary. Sytuacja społeczna i kościelna, w której żyjesz, nie różni się od tej w innych krajach Europy, zwłaszcza tych określanych mianem „starożytnego chrześcijaństwa”.

Wydaje się, że świat zmierza w innym kierunku niż Jezus Chrystus i Jego Ewangelia, a jednak On nadal pozostaje blisko wszystkich i nieustannie obdarza nas swoją Miłością!

Dziękuję Ci za to, co czynisz, i zapewniam, że godziny poświęcone przygotowaniu spotkań katechetycznych dla dzieci i młodzieży przygotowujących się do Pierwszej Komunii Świętej i Bierzmowania nigdy nie są stracone ani zmarnowane – nawet wtedy, gdy uczestników jest bardzo niewielu.

Problemem nie są bowiem liczby – choć one oczywiście skłaniają do refleksji – lecz coraz wyraźniejszy brak świadomości bycia Kościołem, czyli Mistycznym Ciałem Chrystusa (por. 1 Kor 12,12), złożonym z osób obdarzonych różnymi darami i pełniących różne role. Często bowiem owoce sakramentów i życia sakramentalnego przeżywane są jedynie jako tradycja.

Jako chrześcijanie zawsze potrzebujemy nawrócenia. Ważne jest, aby szukać go razem: uświęcać się razem – w rodzinie i we wspólnocie – od najmniejszych, najbardziej oddalonych parafii aż po Watykan.

„W takiej komunii” – jak powiedziałem podczas Jubileuszu Katechetów, 28 września ubiegłego roku – „katechizm jest narzędziem drogi, które chroni nas przed indywidualizmem i podziałami, ponieważ wyraża wiarę całego Kościoła katolickiego”.

Rok Jubileuszowy dobiega końca i Drzwi Święte zostają zamknięte, ale pozostają szeroko otwarte prawdziwe „drzwi” (por. J 10,9), którymi jest Serce Chrystusa. Tylko On może zaszczepić w sercach wszystkich pragnienie dobra i prawdy.

Nam, którzy nazywamy się chrześcijanami, pozostaje jedno: być świadkami.

Jak mówił św. Paweł VI:

To, co możemy uczynić, to dawać świadectwo radości Ewangelii Chrystusa – radości odrodzenia i zmartwychwstania.

(Evangelii Nuntiandi, adhortacja apostolska papieża Pawła VI, 8 grudnia 1975 r.)

Życzę Ci wytrwałości w Twoim świadectwie. Przekaż Twoim dzieciom, młodzieży i ich rodzicom, że Papież modli się za nich.

Leon XIV

Źródło: Magazyn Piazza San Pietro nr 1/2026